Bezpieczne szczepionki – fakt czy iluzja?

Jeden z dogmatów współczesnej medycyny brzmi: „Szczepionki są najlepiej przebadanymi produktami medycznymi, a więc są bezpieczne. Niepożądane odczyny poszczepienne (w skrócie – NOP) zdarzają się bardzo rzadko, a więc korzyści płynące ze szczepień zdecydowanie przewyższają ryzyko związane z tym zabiegiem medycznym” – czy jednak rzeczywiście tak jest?

W krajach Europy Zachodniej pierwsze szczepienia prowadzone są dopiero po upływie 2-3 miesięcy od narodzin i zawsze za wyraźną zgodą rodziców. W Polsce natomiast szczepione są już noworodki w pierwszej dobie życia (przeciwko żółtaczce typu B ~ WZW B oraz przeciwko gruźlicy ~ BCG, zawierającą liofilizowane żywe bakterie prątka gruźlicy bydlęcej).

Szczepienia nagminnie są wykonywane bez pytania rodziców o zgodę na zaszczepienie dziecka. Tu warto sie zatrzymać i zadać sobie pytanie – dlaczego? Skoro są tak bezpieczne i nie wywołują żadnych niepożądanych skutków, dlaczego takie działania mają miejsce? Warto zdać sobie sprawę z tego jak delikatny jest organizm dziecka zaraz po porodzie i jak ingerowanie ciałem obcym (które dla maleńkiego noworodka jest olbrzymim stresem) w tak delikatną strukturę skórną może zaburzyć naturalny proces kolonizowania korzystnymi bakteriami pochodzącymi od matki. Nie Wiedzieć czemu szczepienia realizowane są za wszelką cenę – a przecież nie jesteśmy krajem aż tak zacofanym, że za każdym rogiem czyha jakaś infekcja, choroba, czy epidemia. Rodzice właściwie nie są informowani na temat zagrożeń i możliwych niepożądanych skutków szczepień.
Przedstawia się jedynie tą jasną stronę. Tak jakby NOP nigdy nie było. A przecież tak jak w przypadku każdego leku informuje się o możliwych działaniach niepożądanych, tak i tu mogą takowe wystąpić. W przypadku leku bierze się pod uwagę także masę ciała czy wieki. Chyba nie bez powodu, prawda?
Dlaczego więc w przypadku szczepionek tak nie jest?
Każde dziecko jest inne, ma inną wagę, inne geny, inną budowę, ale dawka szczepionki zawsze jest taka sama. Nie sprawdza się, czy dziecko ma obciążenia genetyczne uniemożliwiające szczepienia i nie bada się, czy dziecko jest uczulone na któryś ze składników szczepionki, czy ma wrodzone niedobory odporności.



Im dalej w las tym ciemniej

Dzieciom W pierwszych dwóch latach życia (poczynając od pierwszej doby) podaje się 26 dawek różnych szczepionek (lub 36 – z zalecanymi). Zauważalna jest tendencja zastępowania szczepionek 3 w 1, szczepionkami 5 w 1 i 6 w 1. Z jednej strony oczywiście ma to na celu zmniejszenie liczby ukłuć delikatnej skóry dziecka oraz zmniejszenie ilości substancji pomocniczych, z drugiej jednak zastanówmy sie jak obciąża to organizm, gdy zamiast z 1 patogenem musi walczyć z 6. Ktoś oczywiście może zaprotestować i argumentować. Że dzięki temu buduje się większą odporność dziecka. Niestety, rejestruje się coraz więcej zgonów niemowląt po podaniu kilku szczepionek jednocześnie lub szczepionek wysoko-skojarzonych.

Brak długofalowych badań

Zacznijmy od badań klinicznych, które przechodzą szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu. W tym miejscu od razu pojawiają się wątpliwości- ponieważ okazuje się, że prowadzone badania kliniczne nie obejmują dzieci nieszczepionych. Jak więc można w pełni ocenić obiektywnie skutki tych badań?
Obserwacje niepożądanych odczynów poszczepiennych trwają natomiast jedynie do czterech tygodni od momentu zaszczepienia. a nie obserwuje się długofalowych skutków szczepień (np. przez 10-15 lat) oraz ich wpływu na rozwój psychofizyczny i emocjonalny dziecka.
W badaniach klinicznych szczepionek nie używa się neutralnego placebo (np. soli fizjologicznej lub wody destylowanej). Zamiast tego rolę placebo pełni inna szczepionka (o której wiadomo, że daje dużo odczynów niepożądanych), sam adjuwant (czyli substancja, której rolą jest wzmocnienie odpowiedzi układu odpornościowego na patogeny zawarte w szczepionce) lub szczepionka wysoko skojarzona (gdzie nie można określić, który z jej składników dal niepożądany odczyn poszczepienny).
Zastanawiający jest także fakt, że nigdy nie przeprowadzono badań populacji dzieci szczepionych wg pełnego kalendarza szczepień PSO z populacją dzieci nieszczepionych w ogóle. Tak więc nie ma możliwości aby obiektywnie porównać skutki i korzyści płynące ze szczepień.

Lekarze nie zgłaszają NOP

Z analiz raportów prowadzonych przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP” wynika, że tylko niespełna 1% lekarzy samodzielnie zgłosił NOP do sanepidu. Jeśli więc przyjmiemy ilość 2469 NOP zgłoszonych
w 2014 roku (przez 1% lekarzy), to gdyby 100% lekarzy wywiązało się ze swojego ustawowego obowiązku o rozpoznawaniu i zgłaszaniu NOP, otrzymalibyśmy oszałamiającą liczbę prawie 250 O00 NOP w ciągu roku.

W badaniu jakie zostało przeprowadzone przez „STOP NOP” na grupie 2000 rodziców, którzy zaprzestali szczepień swoich dzieci, ponad 70% ankietowanych decyzję o zaprzestaniu szczepień podjęło po wystąpieniu poważnych NOP, a nie tylko na skutek stanu podgorączkowego i zaczerwienienia w miejscu wkłucia, czy chwilowej mody.

Jednak tak naprawdę realna liczba NOP nadal pozostaje nieznana, gdyż bardzo wielu rodziców kompletnie nie zdaje sobie sprawy, że problemy zdrowotne ich pociech mogą mieć związek z wcześniejszymi szczepieniami. Bardzo często także lekarze nie potrafią rozpoznawać NOP, nie wiedzą jak je zgłaszać, boją się je zgłaszać, i na skutek tego system rejestracji NOP nie działa należycie. A przecież stanowi to niezmiernie ważny element dbania o zdrowie jednostki i całej populacji dzieci. Czy więc wyżej stawiamy wysokie statystyki szczepień, nie zwracając uwagi na uboczne koszty zdrowotne?

Zatrważający jest także fakt, że jak pokazują statystyki. lekarze zgłaszający NOP są częściej poddawani szczegółowym kontrolom, częściej nie przedłuża się im kontraktów, czy wręcz zwalnia z pracy i kieruje się sprawy do Naczelnej Izby Lekarskiej. Spotyka ich ostracyzm ze strony kolegów i koleżanek.
Czyż zrobili oni cos złego informując o możliwych zagrożeniach?
Czy więc rzeczywiście możemy mówić o bezpiecznych szczepionkach? I przytłaczającej przewadze korzyści nad ryzykiem i stratami związanymi ze szczepieniami? Tym bardziej zastanawiające jest to , że z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia, przekazanej za pośrednictwem Kancelarii Prezydenta RP do Stowarzyszenia „STOP NOP”. wynika zupełnie coś innego: „Minister Zdrowia nie posiada opracowań dotyczących ekonomicznych przesłanek uzasadniających nałożenie ustawowego obowiązku szczepień, obejmujących skutki finansowe powikłań poszczepiennych.”(korespondencja STOP NOP z 06.10.2015 roku)

 

 

Przemysław Cuske - od 2011 roku (momentu założenia) działa w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach “STOP NOP”.

 

 

 

 

 

 

Zostaw swój komentarz:
  • 2
    Shares