Lepiej zapobiegać, niż leczyć

Wielkimi krokami nadchodzi zima. Deszcz, mróz, śnieg i niewiele słońca. Taka aura niestety nie sprzyja ani naszemu dobremu samopoczuciu, ani zdrowiu.
Szkoła, praca, tramwaje, autobusy – wszędzie wszyscy pociągają nosami i pokaszlują. Patrzymy krzywo na koleżankę z pracy, która z gorączką siedzi obok przy biurku i… zaraża wszystkich wokół. A ona albo jest pracoholiczką i wcale nie widzi potrzeby brania L4, albo boi się tego, co powie szef – bo tak się składa, że tydzień temu była na opiece z dzieckiem. Przykra rzeczywistość.

Tymczasem w telewizji, w najlepszym czasie antenowym, wyświetlane są reklamy leków na przeziębienie i grypę. Złożone składy substancji działających na ból, gorączkę i katar przemawiają prawie do każdego, nawet do tego, kto kataru jeszcze nie ma. Faszerujemy się tabletkami, gdy tylko poczujemy się ,,niewyraźnie”. Rozpuszczamy z saszetki proszek o smaku cytrynowym (choć taki proszek z cytryną ma niewiele wspólnego) i już mamy czuć się lepiej.

W ten to sposób, jak oceniają eksperci, rynek farmaceutyczny w Polsce jest jednym z największych w Europie i cały czas rośnie. Sprzedaż leków OTC (bez recepty) wzrasta lawinowo na całym świecie, a w Polsce w ciągu ostatnich dziesięciu lat wzrosła aż pięciokrotnie.
Również statystyki uzyskane w Europejskim Programie Monitorowania Konsumpcji Antybiotyków ESAC (Euro-pean Surveillance of Antibiotic Consumption), pokazały, że nadużywanie antybiotyków w całej Europie jest zjawiskiem powszechnym, a Polska zajmuje pod tym względem miejsce w ścisłej czołówce (w pierwszej dziesiątce wśród krajów UE).

Skutki są dramatyczne. Przede wszystkim rośnie antybiotykooporność i liczba pacjentów hospitalizowanych z powodu powikłań, przedawkowanych bądź niewłaściwie stosowanych leków (nawet OTC). Fakt, że niegdyś syrop przeciwkaszlowy (dla dzieci wydawany tylko na receptę, dzisiaj już reklamowany jest w przerwie między bajkami, powinien wszystkich zastanowić.
Dlaczego tak jest? My, pacjenci, pomimo długich kolejek w przychodniach lubimy być pod opieką lekarza i sięgamy po leki coraz częściej, wręcz nadużywamy ich. Niestety, nie bezkarnie. Pacjent często chce mocnego leku, bo tylko wtedy wierzy w skuteczność terapii. Leki, które przepisują nam lekarze, w większości działają na objawy danej choroby, a nie na przyczyny. Cóż więc z tego, że usuniemy objawy nękającej nas – zwłaszcza zimą – grypy, skoro nie pomyślano o przyczynach jej powstawania? Człowiek posiada mechanizmy obronne, które chronią nas od takich sytuacji i zachorowalności, ale jeśli równowaga zostanie zachwiana – chorujemy.

Przerażający jest fakt, że nawet połowa kuracji antybiotykowych zapisywanych przez lekarzy jest bezcelowa. Antybiotyki często przepisuje się bez żadnej pewności, że są rzeczywiście potrzebne do leczenia danych objawów chorobowych. Zapewne wielu z Państwa było w swoim życiu leczonych antybiotykami, które nie pomogły i objawy grypy (wywołanej przez wirusy, których nie zniszczy się antybiotykami) często powracały po kilku dniach ze zdwojoną siłą. Dostawaliśmy kolejną receptę na inny specyfik, leczenia ciąg dalszy. Takie zachowania specjalistów potwierdzają wyniki badania przeprowadzonego w jednym z polskich województw w ramach Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków. Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej wyposażeni zostali w szybkie testy diagnostyczne umożliwiające potwierdzenie lub wykluczenie etiologii bakteryjnej zapalenia gardła. Antybiotyki zostały przepisane w ponad 19% przypadków ujemnego ujemnego wyniku testu, czyli wykluczającego konieczność podania leku z tej grupy.

W ten oto sposób nadużywanie antybiotyków doprowadza do powstawania nowych szczepów bakterii opornych na działanie dostępnych leków, a w konsekwencji do wyniszczenia fizjologicznej flory pacjentów (skutkiem są przewlekle zaparcia lub biegunki), „wzbogacenia” się o ubytki w szkliwie, a także do pojawienia się nietolerancji pokarmowej czy coraz powszechniejszych i trudnych do zdiagnozowania alergii.

Nieustanny wzrost antybiotykooporności grozi nam powrotem do czasów sprzed 1940 roku (kiedy wynaleziono penicylinę), czyli stanu, w którym będziemy umierali na zwykłe zapalenie płuc, bo nie będzie go po prostu czym tego wyleczyć.

Zgodnie z szacunkami, już dziś z powodu lekoopornych bakterii w Polsce umiera rocznie ok. 30 tysięcy osób. Te fakty nie przemawiają jednak do wyobraźni. Beztrosko sięgamy po różne leki, zamiast wcześniej pomyśleć o profilaktyce, wzmacnianiu odporności naturalnymi sposobami, ziołami, zbilansowaną dietą. Wielkie koncerny farmaceutyczne zacierają ręce i odpowiadają na to zapotrzebowanie kolejnymi promocjami i zwiększaniem dostępności leków (kioski, sklepy, stacje benzynowe). O zgrozo!
A mogłoby być inaczej.



Naprawdę, wystarczy zmienić nieco swoje nawyki życiowe, by cieszyć się zdrowiem i spokojem. Należy słuchać swojego ciała, odrzucać produkty, po których czujemy się źle, mamy wzdęcia, zgagę, niestrawności, biegunki, a nawet migreny. Niestety często jesteśmy zakwaszeni niewłaściwą dietą odchudzającą, przebytymi terapiami farmakologicznymi, stresem i mało aktywnym trybem życia. Zbilansowana dieta to już połowa sukcesu, a zioła i suplementy diety w czasach wysoko-przetworzonej żywności to najlepszy sposób na przywrócenie równowagi w naszym organizmie i wzmocnienie odporności.

Od bezmyślnego zażywania leków powinien nas powstrzymać także fakt, że Polska Akademia Nauk przeprowadziła badania, z których wynika, że tak naprawdę mniej niż połowa leków dostępnych na rynku farmaceutycznym skutecznie leczy nasze dolegliwości (ma za to długą listę niepożądanych skutków ubocznych), podczas gdy większość trapiących nas chorób – np. przeziębień – dzięki specjalnym mechanizmom obronnym organizmu leczy się samoistnie i nie trzeba rozpoczynać żadnej farmakoterapii.

W 2008 roku Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób jako działanie uświadamiające o powadze skutków nadużywania leków, ustanowiło Europejski Dzień Wiedzy o Antybiotykach, który przypada na 18 listopada. W jego ramach organizowane będą kampanie edukacyjne skierowane zarówno do pacjentów, jak i lekarzy. Akcje te mają na celu zwiększenie świadomości dotyczącej odpowiedniego stosowania antybiotyków, a także ryzyka, jakie mogą ze sobą nieść tego rodzaju substancje. Należy uczulić zarówno lekarzy, jak i pacjentów – często narzucających chęć otrzymania antybiotyków, – że leczenie zwykłego przeziębiania tego typu substancją nie przyspiesza ustąpienia objawów. Oczywiście nie można zapomnieć, że naukowcy przez ponad połowę wieku opracowali ponad 150 różnych antybiotyków, które uratowały setki milionów ludzi, ograniczając liczbę zgonów na skutek zapalenia płuc, zapalenia jelit, biegunki i wielu innych infekcji, ale niewłaściwe stosowanie tych medykamentów może spowodować, że w przyszłości przestaną  być skuteczne i nie pomogą wtedy, kiedy naprawdę będą potrzebne Państwu lub Państwa dzieciom.

Jak mawiał Hipokrates: „lepiej zapobiegać niż leczyć”, więc kierując się tą maksymą pamiętajcie Państwo, że w przywracaniu harmonii i zdrowia najwięcej zależy nie od leków, ale od Waszych właściwych nawyków, zdrowego odżywiania, profilaktyki ziołowej i aktywności fizycznej. Według ekspertów zdrowie społeczeństwa zależy tylko w ok.15% od opieki zdrowotnej i przyjmowania leków, w ok. 25% od genów, a w 60% od odpowiedniej profilaktyki, np. liczbę śmiertelnych zawałów serca szacowaną na kilkanaście milionów rocznie możemy zmniejszyć nawet o 80%, zmieniając styl życia – zwłaszcza na zgodny z naturą.
Brzmi niewiarygodnie? A jednak. Przyznacie Państwo, że warto o tym pomyśleć, nim odruchowo sięgniecie po kolejną tabletkę.

 

 

Mgr inż. Dagmara Leniec - chemik-technolog, biolog, pedagog oraz absolwentka Studium Farmaceutycznego. Propagatorka maksymy Hipokratesa, która głosi: „Lepiej zapobiegać niż leczyć”. Swoje wielokierunkowe wykształcenie połączyła z pasją i dzisiaj jest właścicielka zielarni Herbafloris w Poznaniu.
Zostaw swój komentarz:
  • 4
    Shares