Rak to nie wyrok

Obecnie wiele się mówi na temat przeróżnych, alternatywnych metod leczenia nowotworów gdyż statystyki są przerażające i jak wynika z danych Polskiej Unii Onkologicznej każdego dnia 300 osób w Polsce dowiaduje się, że ma raka. Aż 220 z nich prawdopodobnie umrze.

Tylko w naszym kraju w 2010 roku na nowotwory złośliwe zapadło 140564 osób, w tym samym czasie odnotowano aż 92611 zgonów spowodowanych właśnie tą chorobą, stanowiących 26% powodów zgonów wśród mężczyzn, a 23% u kobiet. Nowotwory są również powodem przedwczesnej śmierci co czwartego Europejczyka. Kobiety najczęściej zapadają na raka piersi, stanowi on 22,4% wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe wśród kobiet.
Z kolei mężczyźni najczęściej cierpią na raka płuc – jest to 21,1% zachorowań na raka wśród mężczyzn. Na świecie z chorobą nowotworową żyje 40 mln osób.

To pierwszy z cyklu artykułów, poświęcony innym niż tradycyjne technikom leczenia (czytaj: technikom medycyny konwencjonalnej, które niestety najczęściej okazują się mało skuteczne). W kolejnych artykułach zostanie opisanych wiele czynników pomijanych przez dzisiejszą medycynę, a mocno przyczyniających się do rozwoju i leczenia chorób. Na początku warto jednak wyjaśnić sobie, że bardzo wiele zależy od stopnia świadomości danego człowieka i jego zaangażowania w proces leczenia oraz od dostępności leczniczych specyfików i wiedzy, jak je stosować. To będą główne punkty, które jeszcze rozwinę, byś lepiej zrozumiał, co kryje się za każdym z nich.

Każdy chciałby usłyszeć słowa otuchy banalizujące problem, uważam jednak, że nie należy nikogo karmić złudnymi nadziejami, których często dostajemy aż zanadto. Wręcz przeciwnie – podanie faktów niejednokrotnie bardziej mobilizuje człowieka do działania niż obiecywanie sukcesu, często pozostającego raczej w sferze życzeń. Ten moment – jak się okazuje – jest najtrudniejszy do zrozumienia przez pacjenta.

Na przykład wpaja się nam, że tylko lekarz wie, jak leczyć i tylko on może to robić. Ale czy choć przekonano nas do tego, możemy to uznać za absolutną prawdę czy po prostu tego byśmy sobie życzyli i tak być powinno?
Liczba chorych wskazuje, że trzeba by mieć „wyłączone” logiczne myślenie, aby w to nadal bez zastrzeżeń wierzyć. Właśnie wiara, czyli system przekonań, nieważne, czy słusznych, czy nie (na tym opiera się praktycznie każda ideologia, w której za fakt przyjmuje się jakąś wizję), sprawia, że ufamy, iż lekarze nas wyleczą. Czy faktycznie tego dokonują w chorobach chronicznych i nowotworowych? Tak, ale tylko w niewielkim procencie w stosunku do liczby chorych, którzy borykają się z problemem lub z jego powodu umierają. Czy pokładane przez nas nadzieje, np. w system ponoć darmowej opieki zdrowotnej, są poparte czymś solidnym czy tylko wiarą, w której nie zadaje się pytań i której brak podstaw?
Przykład?
Proszę bardzo: ogólnie przyjmuje się, że skuteczność chemioterapii wynosi około 60%, a słyszałem też wielu lekarzy, którzy twierdzą, że jest ona nawet większa.
A teraz fakt:
Badania kliniczne w USA i Australii wykazały skuteczność tego leczenia na poziomie 2,1 i 2,3% w skali przeżywalności powyżej 5 lat. Medycyna przyjęła, że jeżeli pacjent po diagnozie nie umrze w tym czasie, to jego śmierci nie uwzględnia się w statystykach umieralności na raka. To nic, że po leczeniu umrze w pierwszy dzień po tym okresie, to nic, że stanie się to po 8 latach, chociażby z powodu nawrotu tego samego nowotworu lub pojawienia się innego – po 5 latach licznik się zatrzymuje i statystyki działają na korzyść technik alopatycznych. To nic, że w czwartym stadium nowotworu tylko 1 na 50 pacjentów przeżywa – wbrew faktom nadal mówi się o około 60-procentowej skuteczności takiego leczenia. Na dodatek do tych statystyk nie wlicza się czerniaka, raka płuc oraz trzustki, ponieważ ich przeżywalność jest bliska zeru, więc nikt nie chce zaniżać średnich statystycznych…

W serii książek ”Rak to nie wyrok” wskazuję lek na raka trzustki, który – często jako jedyny – może pomóc; lecz ile osób z niego skorzysta, skoro jest płatny, a chemioterapia darmowa i tak bardzo skuteczna… Podobnie rzecz wygląda w przypadku raka mózgu, ale ludzie o tym nie wiedzą, bo nie szukają innych rozwiązań – wierzą, że to, co im się mówi, jest prawdą i jedyną opcją, dlatego niekiedy nawet sami proszą o chemioterapię. Karmieni są wizją sukcesu, a nie faktami.

Tworzenie kolejnej fałszywej wizji to informowanie nieświadomych ludzi, że przykładowo jakieś zioło, suplement czy witamina same w sobie mogą całkowicie zabezpieczyć przed chorobą lub ją wyleczyć. Oczywiście tak może się stać, jednakże pod warunkiem, że dana dolegliwość zaczęła się z braku dokładnie tego składnika, który znajduje się w danym produkcie (np. z braku cynku bardziej rozwija się rak prostaty, z braku cynku, selenu i jodu rak tarczycy, z braku witaminy D3 mogą szybciej pojawiać się różne rodzaje raka w tym czerniak czy rak jelit, itd.)



Jak łatwo można się domyślić, niektóre braki są łatwo, a inne trudno diagnozowalne.
Czy więc suplementacja na ślepo ma sens?
Biorąc pod uwagę, że dzisiejsze pożywienie jest ubogie w mikroelementy, to na pewno sens ma, jednak raczej nie należy przyjmować tylko jednego „cudownego” minerału czy witaminy. Zauważ, że w naturze takie pojedyncze substancje nie występują, więc skąd wziął się pomysł, że faszerowanie się zaledwie jednym składnikiem i to w dłuższym okresie czasu jest takie dobre? Skoro wszystko występuje w różnych kompleksach, to logiczne jest, że tak też należy je suplementować. Rzecz jasna, okazjonalnie można przyjmować większe dawki jednej substancji, jednak nie należy zapominać, że pojedynczy preparat w większej ilości może zakłócić: niektóre funkcje w organizmie, dlatego najbezpieczniej jest stosować kompleksy.

Doświadczenie nauczyło mnie, że to nie poklepywanie po ramieniu i mówienie półprawd, ale fakty dają każdemu możliwość podjęcia właściwej decyzji i tym samym zwiększenia szans na wyleczenie. Mówienie, że pomoże tylko jeden środek, na dodatek wyrwany z całości, to najczęściej mrzonki, chociaż niektóre mrzonki się realizują, podobnie jak i wygrana w totolotka… Prawda może być niemile widziana, od niej też chory człowiek może uciekać, dlatego spotykamy takich, którzy nie chcą nic wiedzieć i zrozumieć, ale tylko i wyłącznie otrzymać ,,cudowną” tabletkę, by stać się zdrowym bez względu na realne fakty i konsekwencje. Gdy zaś dowiadują się, że akurat na ich przypadek nie ma takiej tabletki albo gdy po latach leczenia w końcu zaczynają rozumieć, że lekarz im nie pomoże, wówczas zaczynają walczyć o życie jak lwy, lecz często jest już za późno. Gdyby zamiast czczych obiecanek lekarz na samym początku powiedział im prawdę o realnych możliwościach leczenia, wtedy bez wątpienia duża część tych osób mogłaby zostać wyleczona, zanim ich sytuacja stałaby się bez wyjścia. Oto, jaka jest różnica pomiędzy bezpodstawnym dawaniem nadziei a przedstawieniem faktów i sensownym opracowaniem strategii, która skutecznie pomoże wyeliminować zagrożenie.

Kolejny problem z psychika ludzi jest taki, że niektórzy wymazują fakt bycia śmiertelnym ze świadomości. Czy to coś zmienia? Myślę, że tak, gdyż wiedza i akceptacja to dwie różne rzeczy. Jeśli człowiek zaakceptuje swoją śmiertelność i uzmysłowi sobie, że chociaż nie chce, to i tak umrze, wówczas najczęściej pragnie przeżyć swoje życie świadomie oraz zdrowo – i to jest klucz do sukcesu. Jeśli żyjesz świadomie, nie oddasz całkowitej kontroli nad swoim zdrowiem komuś innemu, zazwyczaj obcemu, nie zaakceptujesz też zaleceń bez mrugnięcia okiem – obojętnie, czy pochodzą one od lekarza, terapeuty, wojewody czy jeszcze kogoś innego. Gdy kontrolujemy swoje życie, dbamy o to, co myślimy, co jemy, gdzie mieszkamy, z kim i dla kogo pracujemy, jak się leczymy i jak odpoczywamy. To nie sztuka być niewolnikiem uważającym się za wolnego człowieka… Podstawa skutecznego leczenia zaczyna się od odpowiedniej świadomości i zrozumienia sytuacji.

Kolejnym krokiem zajmiemy się w następnej części – i tak na końcu omówione zostaną niektóre substancje, które mają wszelkie szanse na wyeliminowanie choroby. Jeżeli chciałbyś się szybciej dowiedzieć, na czym takie przyczynowe leczenie polega, możesz zapoznać się z serią książek „Rak to nie wyrok”. Możesz też poczekać na kolejne artykuły.

 

 

Ryszard Grzebyk - doktor medycyny naturalnej, osteopatii i Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Naturopata i autor serii książek „Rak to nie wyrok”.

 

 

Zostaw swój komentarz:
  • 2
    Shares