Śmiercionośna 9

Chociaż lekarze wciąż utrzymują, że przyczynę chorób serca stanowi dieta wysoko tłuszczowa, najbardziej aktualne dowody wskazują na 9 innych czynników, które prawdopodobnie odpowiadają za ich rozwój.

Mimo że medycyna od dawna wskazuje na tłuszcze i cholesterol jako przyczyny chorób serca, coraz bardziej oczywiste staje się, że prawdziwym winowajcą jest w dużej mierze współczesny sposób odżywiania (w szczególności produkty paczkowane o długim terminie przydatności do spożycia). Badania naukowe coraz częściej zwracają uwagę na dwie substancje, które mają wyjątkowo szkodliwy wpływ na serce: tłuszcze trans i rafinowany cukier.

Jak zauważył w swojej książce „Sześć tajemnic efektywnego odchudzania” dr John Mansfield, do połowy XIX w. występowanie otyłości, cukrzycy czy choroby niedokrwiennej serca było rzadkie. Pierwszy zarejestrowany przypadek ostatniego z wymienionych zaburzeń pochodzi właściwie z 1912 r. Co się od tamtej pory zmieniło? Odpowiedź jest bardzo prosta – w połowie lat 50. XX w. wprowadzono na rynek rafinowane węglowodany, w tym rafinowane cukry, białą mąkę i biały ryż, a niedługo potem syntetyczne tłuszcze, takie jak margaryna.

Od 1910 do 1970 r. udział tradycyjnego tłuszczu zwierzęcego w diecie Amerykanów zmniejszył się z 83 do 62%. Roczne spożycie masła spadło z 8 do zaledwie poniżej 2 kg na osobę. W tym samym okresie konsumpcja roślinnych olejów spożywczych w formie margaryny, tłuszczów piekarniczych i rafinowanych wzrosła o 400%, a cukru i przetworzonej żywności – o około 60% – zauważa dr Mansfield.

Jednakże poza tymi zabójczymi filarami współczesnej diety istnieje jeszcze 7 dodatkowych czynników ryzyka wystąpienia choroby serca. Wszystkie są albo kompletnie nie doceniane, albo wciąż błędnie pojmowane przez nowoczesną medycynę.

W przypadku problemów z sercem przed zastosowaniem satyn czy wysoko restrykcyjnej diety niskotłuszczowej, które – jak wykazano – na dłuższą metę są terapiami kardiologicznej nieskuteczności, dobrze byłoby przyjrzeć się najpierw następującym przyczynom i popracować nad ich wyeliminowaniem.

1 CUKIER

lnsulina reguluje poziom cukru we  oraz wspomaga jego gromadzenie w komórkach organizmu jako bieżącego surowca energetycznego lub zapasów do wykorzystania w przyszłości. Wytwarzany przez trzustkę hormon jest uwalniany do krwiobiegu, kiedy stężenie glukozy po posiłku podnosi się.

Gdy organizm jest nadmiernie bombardowany glukozą i zmuszony do produkcji tak dużych ilości insuliny, że aktywność receptorów insulinowych ulega osłabieniu, zaczyna rozwijać się insulinooporność. Jest to próba ochrony przed toksycznym wpływem wysokiego poziomu hormonu. Ponieważ organizm przestaje rozpoznawać obecność insuliny, wytwarza jej coraz więcej w celu regulacji stężenia glukozy we krwi.
Stan ten stanowi często zapowiedź tzw. zespołu metabolicznego i cukrzycy typu 2, w przypadku których przeciążona trzustka nie jest w stanie wytwarzać ilości insuliny wystarczających do odpowiedniej kontroli poziomu glukozy we krwi.
Do przetworzonej żywności dodaje się zazwyczaj cukier i rafinowane węglowodany, które szybko powodują nadmiar glukozy w organizmie. Stanowi to obciążenie dla trzustki poprzez upośledzenie jej zdolności do produkcji odpowiedniej ilości insuliny.

Kiedy naukowcy z amerykańskiego Centrum Zwalczania Chorób i im Zapobiegania (ang. Centers for Disease Control and Prevention) przeanalizowali dietę ponad 40 tys. Amerykanów, odkryli znaczący związek pomiędzy spożyciem cukru a ryzykiem wystąpienia choroby serca. Ludzie, którzy jedli go zbyt dużo, przybierali na wadze, a nawet stawali się otyli, co z kolei zwiększało ryzyko rozwoju zaburzeń układu sercowo-naczyniowego i zgonu.

Właściwie niektórzy naukowcy zaczynają odrzucać pogląd, według którego LDL to tzw. zły cholesterol. Rzeczywiście może on zapychać tętnice, jest to jednak proces mający na celu naprawę uszkodzeń w ścianach tych naczyń, powstających na skutek stanu zapalnego, do którego dochodzi w odpowiedzi na fizjologiczny stres spowodowany spożywaniem przeładowanej cukrem przetworzonej żywności.

Rozwiązanie: Należy uporządkować dietę poprzez wyeliminowanie z jadłospisu wszelkiej przetworzonej żywności i produktów oczyszczonych – rafinowanych zbóż, np. białego chleba i białego ryżu. Zamiast tego powinno się spożywać pokarmy organiczne i gotować od podstaw. Trzeba również uważać na cukier ukryty pod różnymi innymi nazwami, np. dekstrozę, słód jęczmienny czy syrop kukurydziany o wysokiej zawartości fruktozy.

2 SYNTETYCZNE TŁUSZCZE

Większość przetworzonej niskotłuszczowej żywności zawiera niewystarczającą ilość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT). Spożywanie takich produktów może powodować zaburzenia równowagi lipidowej: obniżanie stężenia tzw. dobrego cholesterolu HDL oraz podwyższanie poziomu trójglicerydów – rodzaju tłuszczów magazynowanych w komórkach organizmu. Wśród najbardziej niebezpiecznych tego rodzaju pokarmów znajduje się produkowana z olejów uwodornionych margaryna.

Proces uwodorniania, który zaczęto stosować w 1912 r., umożliwił wykorzystywanie w przemyśle spożywczym tłuszczów wielonienasyconych jako zamienników masła i smalcu do smarowania. W jego przebiegu oleje podgrzewa się do wysokich temperatur, a dodany wodór zostaje z nimi wówczas sztucznie związany.  Podczas uwodorniania dochodzi do wytworzenia syntetycznych kwasów tłuszczowych trans, które mają inną budowę cząsteczkową niż niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe występujące w organizmach człowieka i innych ssaków.
W przebiegu tego procesu powstają również syntetyczne izomery trans kwasów tłuszczowych, niektóre wysoce toksyczne.

Kwasy tłuszczowe trans mogą stanowić 5-75% tłuszczu w przetworzonej żywności. Prawo nie nakłada na producentów obowiązku określania ilości tłuszczu uwodornionego w produktach – musza oni jedynie zamieszczać informację na temat jego obecności.

Według amerykańskiego specjalisty w dziedzinie żywienia, dr. Leo Gallanda, autora książki ,,Super odporność dla dzieci” (E.P. Dutton, 1988), kwasy tłuszczowe trans mogą mieć katastrofalny wpływ na zdolność organizmu do wykorzystywania NNKT.
Kwasy tłuszczowe trans stają się jeszcze bardziej szkodliwe, kiedy są podgrzewane, ponieważ zmieniają się wówczas w substancje zbliżone do polimerów zawartych w plastiku.

Tłuszcze uwodornione znajdują się w produktach typu fast food, takich jak chipsy ziemniaczane i pączki, oraz olejach roślinnych stosowanych jako tłuszcze piekarnicze do produkcji np. herbatników. Stanowią one do 10% zawartości margaryny, chociaż niektórzy producenci, całkowicie zaprzestali stosowania procesu uwodorniania.

George V. Mann, lekarz z Nashville w Tennessee, który szczegółowo przeanalizował i opisał to zagadnienie, utrzymuje, że kwasy tłuszczowe trans uszkadzają komórkowe receptory lipoprotein. Ponieważ to zaburzenie uniemożliwia przetwarzanie cholesterolu LDL w organizmie, komórki zwiększają tempo syntezy tego związku. Ostatecznie prowadzi to do jego wysokiego stężenia we krwi. Istotnie, liczne badania wykazują, że poziom cholesterolu u osób spożywających kwasy tłuszczowe trans ulega szybkiemu podwyższeniu.

Przeprowadzone przez Harwardzką Szkolę Medyczna ośmioletnie badanie z udziałem 850 tys. kobiet wykazało zwiększone ryzyko wystąpienia choroby niedokrwiennej serca u tych jedzących margarynę. lm większe spożycie kwasów tłuszczowych trans (oraz odkładanie ich w organizmie w postaci tłuszczu), tym wyższe prawdopodobieństwo zachorowania. Pewien walijski naukowiec odkrył silny związek pomiędzy ich obecnością w tkance tłuszczowej a śmiertelnymim przypadkami zaburzeń serca.

Rozwiązanie: Należy unikać spożywania tłuszczów uwodornionych, czyli większości spośród tych zawartych w przetworzonej żywności i margarynach. Zamiast tego typu produktów powinno się wybierać masło lub olej kokosowy.


Prawdziwa historia syntetycznych tłuszczów
Dr Mary Enig, związana niegdyś z Wydziałem Chemii i Biochemii Uniwersytetu Maryland, przeanalizowała kwasy tłuszczowe trans zawarte w ok. 600 produktach spożywczych. Oszacowała, że dzienne spożycie tych niezdrowych tłuszczów wśród Amerykanów wynosiło 11-28 g. Stanowiło to 1/5 całkowitej konsumpcji tłuszczu. Jak to możliwe? Jedna duża porcja frytek smażonych w częściowo uwodornionym oleju zawiera 8 g kwasów tłuszczowych trans, podobnie jak 60 g przetworzonego sera.
Naukowcy z Guru Jambheshwar University of Science and Technology w Indiach informują, że w samych Stanach Zjednoczonych kwasy tłuszczowe trans mogą odpowiadać za 30-100 tys. zgonów z przyczyn sercowych rocznie. Inaczej jest ` w krajach basenu Morza Śródziemnego, gdzie choroby serca są rzadkie, a spożycie tych niezdrowych tłuszczów jest niewielkie, ponieważ w typowej diecie śródziemnomorskiej główne źródło tłuszczu stanowi oliwa z oliwek.

3 WĘDLINY

Nowe dowody wskazują na to, że konserwanty zawarte w przetworzonych produktach spożywczych stanowią kolejną przyczynę wysokiego ciśnienia oraz utwardzania tętnic. Fosforany, obecne np. w przetworzonych serach i coca-coli, mogą pobudzać produkcję czynnika wzrostu fibroblastów 23 (ang. filbroblast growth factor 23, FGF23) – pozyskiwanego z kości hormonu kontrolującego poziom sodu (soli) i wapnia w organizmie. Kiedy jego stężenie we krwi jest wysokie, nerki muszą wchłaniać więcej wapnia, co prowadzi do utwardzania lub wapnienia tętnic. Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Weterynaryjnego w Wiedniu w Austrii wysoki poziom FGF23 oznacza również dużą ilość sodu i przewlekłą chorobę nerek, a ta z kolei zwiększa ryzyko wystąpienia problemów sercowo-naczyniowych.

Przetworzone mięso powiązano również z niewydolnością serca, szczególnie u mężczyzn. Każde 50 g tego typu produktów (co odpowiada np. plasterkowi szynki) powoduje zwiększenie ryzyka zgonu w wyniku poważnych zaburzeń organu o 38%. Mężczyźni, których dieta obfituje w przetworzone mięso, są 2 razy bardziej narażeni na śmierć w wyniku niewydolności serca niż ci, którzy spożywają je rzadko i w niewielkich ilościach.

Rozwiązanie: Należy wykluczyć z diety przetworzone produkty, takie jak szynka, boczek, salami i inne wędliny, sery i napoje bezalkoholowe.

4 WPŁYW STRESU

Znaczące międzynarodowe badanie lnterheart wykazało, że poza kwestiami dietetycznymi czynniki psychosocjalne, takie jak przewlekły stres, mogą 2,5 razy zwiększyć ryzyko wystąpienia zawału serca.
Przewlekły stres wiąże się ze stale uruchomionym mechanizmem ,,walcz lub uciekaj”. Zwiększa to produkcję insuliny w celu zapewnienia potrzebnych do reakcji sił oraz powoduje apetyt na pokarmy o wysokim indeksie glikemicznyrn, które są szybko przekształcane w cukier, by natychmiast pozyskać energię.
Jak napisała w swojej książce „Tłuszcz wokół pasa” Marilyn Glenville, spożywanie słodkich lub tłustych produktów w trakcie zmagania się ze stresem kończy się zazwyczaj odkładaniem tkanki tłuszczowej wokół talii, „ponieważ znajduje sie ona blisko wątroby, gdzie w razie potrzeby najszybciej może być z powrotem przetworzona w energię”. Z czasem nadmiar cukru i tkanki tłuszczowej powoduje również, że organizm staje się niewrażliwy na insulinę.

Każdy człowiek od czasu do czasu doświadcza stresu (np. kiedy spieszy się, by zdążyć na pociąg lub dotrzymać terminu wykonania jakiegoś zadania w pracy), jednak do choroby serca prowadzi przewlekły rodzaj napięcia, kiedy czuje się bezradny, wyalienowany społecznie i nie widzi szans na rozwiązanie swoich problemów.

Dr Malcolm Kendrick, autor książki „Cholesterol – wielkie kłamstwo: prawdziwe przyczyny chorób serca oraz ich profilaktyka”, wyliczył źródła stresu, które według niego powodują choroby serca. Jego zdaniem do najważniejszych z nich należą:

  • mobbingujący szefowie,
  • rasizm,
  • długoterminowe zmartwienia natury finansowej,
  • słabe więzi społeczne i poczucie oddalenia od innych,
  • obojętny lub agresywny partner

Rozwiązanie: Warto dołączyć do jednej lub kilku grup dowolnego typu, np. klubu książki lub związku wyznaniowego, aby zapewnić sobie wsparcie społeczne i emocjonalne. Jeśli problem stanowi praca, dobrze jest postarać się znaleźć inną. Należy również odkryć odpowiednią dla siebie metodę redukcji stresu, taką jak aktywność fizyczna, medytacja, terapia relaksacyjna z wykorzystaniem autosugestii itp., i korzystać z niej codziennie.

5 WYSOKI POZIOM BRYNOGENU I BIAŁKA C-REAKTYWNEGO 

Nawet konserwatywne gremia medyczne, takie jak Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne, uznają obecnie rolę stanu zapalnego w rozwoju chorób serca. Związek między nimi potwierdziło też kilka badań. Stan zapalny stanowi odpowiedź immunologiczną organizmu na stres i infekcje. Z medycznego punktu widzenia pojęcie stresu odnosi się do wszelkich szkodliwych czynników, takich jak niepełnowartościowa dieta obfitująca w przetworzone pokarmy lub produkty typu fast food, wpływ zanieczyszczeń środowiska, napięcie, przygnębienie czy poczucie osamotnienia, wyobcowania i bezsilności.

Jedno z badań wykazało, że przyczynę chorób serca stanowił nie tyle sam cholesterol, ile jego połączenie z fibrynogenem – czynnikiem krzepnięcia krwi i białkiem wskazującym na nasilenie stanu zapalnego. Osoby z wysokimi poziomami fibiynogenu i cholesterolu LDL były 6 razy bardziej narażone na wystąpienie zaburzeń sercowo-naczyniowych. Z drugiej strony u ludzi z niskim stężeniem czynnika krzepnięcia krwi rzadko rozwijają się choroby serca, nawet w przypadku wysokiego poziomu cholesterolu LDL.

U 1/3 mężczyzn z najwyższymi poziomami fibrynogenu stwierdzono ponad dwukrotnie wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia choroby serca niż u tych, którzy znaleźli się w grupie 33% osób z najniższymi stężeniami tego białka we krwi. Wygląda na to, że w organizmach palaczy obserwuje się duże ilości czynnika krzepnięcia krwi, co umacnia od dawna istniejące obawy dotyczące związku między paleniem papierosów a zawałami serca.
Jeśli istotę chorób serca rzeczywiście stanowi problem związany z gromadzeniem tłuszczu, jak głosi hipoteza cholesterolowa, poziom syntetyzowanego w wątrobie białka C-reaktywnego nie powinien być precyzyjnym czynnikiem prognostycznym w zakresie zaburzeń funkcjonowania organu w przyszłości. Mimo to wg niektórych raportów tak właśnie jest. Jako wskaźnik nasilenia stanu zapalnego poziom białka C-reaktywnego stanowi również wysoce precyzyjny czynnik prognostyczny udaru mózgu, cukrzycy, zawału serca oraz zgonu z przy- czyn sercowo-naczyniowych.

Wygląda na to, że obniżenie poziomu białka C-reaktywnego jest korzystnym efektem ubocznym stosowania statyn, a pacjenci z jego niższymi stężeniami we krwi szybciej wracają do zdrowia po wystąpieniu choroby serca – nawet ci, u których nie udaje się farmakologicznie zredukować cholesterolu LDL.
Ponownie wskazuje to na istotne znaczenie stanu zapalnego. W badaniu, w ramach którego porównywano 506 mężczyzn po zawale serca z ponad tysiącem osób zdrowych, był on znamiennym wskaźnikiem wystąpienia choroby serca. Uczestnicy eksperymentu z najwyższymi poziomami białka C-reaktywnego we krwi byli ponad dwa razy bardziej narażeni na problemy sercowo-naczyniowe.

Rozwiązanie: Stan zapalny mogą powodować czynniki środowiskowe, m.in. kuchenki gazowe, jednak w większości przypadków wywołuje go indywidualna, specyficzna reakcja organizmu na pewne pokarmy.

6 HOMOCYSTEINA

Jak wskazują nowe badania, homocysteina – aminokwas, którego poziom jest podwyższony u pacjentów po zawałach lub z innymi schorzeniami sercowymi – może zwiększać ryzyko sercowo-naczyniowe. Jej patogenetyczne korelacje zidentyfikowano po raz pierwszy w 1969 r. Niezwykle wysokie poziomy homocysteiny wykryto wówczas podczas sekcji zwłok pacjentów z miażdżycą “, ale wykluczono jakikolwiek związek tego faktu ze zmianami chorobowymi w obrębie tętnic. Duże stężenia aminokwasu przypisano rzadkim właściwościom metabolizmu tych konkretnych osób.
Wiele lat później opracowany na Uniwersytecie Waszyngtońskim przegląd 27 raportów naukowych na temat homocysteiny i chorób o podłożu naczyniowym potwierdził, że stanowiła ona istotny czynnik prognostyczny ryzyka wystąpienia zawału serca i zatoru tętnicy szyjnej. Najszerzej zakrojone z przeprowadzonych dotychczas badań dotyczących kondycji serca – amerykańskie Framingham Heart Study – ujawniło, że im wyższy poziom tego białka we krwi, tym większe prawdopodobieństwo zwężenia (stenozy) tętnicy szyjnej.
Przeprowadzone na Harvardzie przez prawie 15 tys. lekarzy badanie Physlcians’ Health Study podobnie wykazało, że mężczyźni z najwyższymi stężeniami homocysteiny byli 3 razy bardziej narażeni na zawał serca niż ci, u których były one najniższe.
Eksperyment z norweskiego Bergen ujawnił z kolei narastającą zależność pomiedzy poziomem tego aminokwasu we krwi a ogólnym współczynnikiem śmiertelności.

Homocysteina stanowi produkt uboczny normalnego procesu rozpadu białek w organizmie. Na podstawie badania The European Concerted Action Project, dotyczącego tego aminokwasu i chorób naczyniowych, w którym uczestniczyło 22 współpracowników z całej Europy, wywnioskowano, że poprzez interakcje z cholesterolem i trójglicerydami znacznie zwiększa ona ryzyko wystąpienia problemów z sercem, nawet gdy stężenie cholesterolu jest normalne lub niskie.

Rozwiązanie: Należy zażywać preparat z kompleksem witamin z grupy B, który – jak wykazano – obniża poziom homocysteiny. Suplement powinien zawierać co najmniej 1 mg metylofolianu, 100 mg witaminy B6, 50 mg tiaminy (B1) oraz 400 ug B12. Należy zacząć od 25 mg niacyny przyjmowanych wraz z posiłkiem, następnie po kilku dniach zwiększyć dawkę do 50 mg, a później powoli podwyższać ją do optymalnej dobowej dawki terapeutycznej, która wynosi 400 mg.

7 CHOROBY DZIĄSEŁ

W ramach badania przeprowadzonego w Kolegium Stomatologicznym Narodowego Uniwersytetu Seulskiego w Korei Południowej przeanalizowano 265 nie śmiertelnych przypadków pacjentów hospitalizowanych po udarze niedokrwiennym w porównaniu z 214-osobową zdrową grupą kontrolną. Wykazało ono, że uczestnicy, którzy zmagali sie z zapaleniem przyzębia, charakteryzującym się stanami zapalnymi i infekcjami nie tylko w obrębie dziąseł, lecz także więzadeł i kości, byli 4-krotnie bardziej narażeni na wystąpienie udaru. Ryzyko to jest zatem dwa razy wyższe niż to wynikające z cukrzycy.
Choroby przyzębia powiązano z miażdżycą tętnic – usztywnieniem i zwężeniem arterii. Pewne niewielkie włoskie badanie wykazało, że osoby z blaszką miażdżycową (złogami tłuszczowymi) w ścianach tętnicy szyjnej miały znacząco gorszy stan dziąseł niż te bez tego rodzaju problemów naczyniowych, nawet biorąc pod uwagę inne znane czynniki ryzyka wystąpienia schorzeń sercowo-naczyniowych.
Co więcej, przegląd 31 opublikowanych raportów wykazał związek pomiędzy zaburzeniami w obrębie dziąseł a arteriosklerozą, zawałami serca i innymi problemami z układem krążenia. Wyraźnie widać, że istnieje współzależność pomiędzy zdrowiem dziąseł a kondycją serca.

Zarówno schorzenia dziąseł, jaki serca stanowią konsekwencje niepełnowartościowej diety i niedoborów takich składników odżywczych jak koenzym Q10  – witaminopodobny enzym obecny niemal we wszystkich komórkach organizmu. Uczestniczy on w komórkowej produkcji energii i sprawia, że błony komórkowe stają się bardziej odporne na uszkodzenia tlenowe. Ze względu na ogromne zapotrzebowanie energetyczne komórek sercowych duże ilości koenzymu Q10 znajdują się przeważnie w sercu. Jak wskazują badania, poziom tego związku może utrzymywać się poniżej normy nawet u 96% osób z chorobami dziąseł.

Z chorobami dziąseł i serca powiązano również niedobór witaminy C. Jedno z badań, w którym wzięli udział mężczyźni z Rosji i Finlandii, wykazało, że u tych z chorobami przyzębia częściej stwierdzano niski poziom witaminy we krwi, co stanowi dobrze znany czynnik ryzyka wystąpienia zawału serca.

Kwasy tluszczowe omega-3 również mogą mieć wpływ na stan dziąseł. Przeprowadzone ostatnio na Harvardzie badanie wykazało, że ,,wyższe spożycie DHA (kwasu dokozaheksaenowego) oraz, w mniejszym stopniu, EPA (kwasu eikozapentaenowego) było związane z rzadszym występowaniem cho rób przyzębia” w grupie ponad 9 tys. dorosłych Amerykanów. Kwasy tłuszczowe omega-3 są dobrze znane ze swoich właściwości przeciwzapalnych oraz dobroczynnej roli w utrzymywaniu dobrej kondycji serca.

Rozwiązanie: Należy przyjmować suplementy zawierające koenzym Q10 (60-2OO mg na dobę), witaminę C (1-3 g na dobę) oraz kwasy tluszczowe omega-3 (1-1,5 g na dobę) lub spożywać ryby czy olej lniany. Przynajmniej raz na pól roku warto też poddać się zabiegowi czyszczenia zębów w gabinecie dentystycznym.

Związek periodontologiczno-kardiologiczny
Naukowcy podejrzewają, że nieprawidłowości w obrębie dziąseł mogą nie tylko powodować stany zapalne jamy ustnej, lecz także z czasem przyczyniać się do zapalenia ogólnoustrojowego. Obecnie wiadomo, że odgrywa ono kluczową rolę w powstawaniu wielu różnych chorób, np. układu sercowo-naczyniowego, których zwykle nie uważa się za zaburzenia o podłożu zapalnym. Teoria ta faktycznie może wyjaśniać, dlaczego nieprawidłowości w obrębie przyzębia powiązano z innymi zaburzeniami ogólnoustrojowymi, takimi jak cukrzyca, reumatoidalne zapalenie stawów, choroba Alzheimera oraz przewlekła choroba nerek.
Jak wykazuje włoskie badanie, leczenie chorób dziąseł może mieć korzystny wpływ na cały organizm. Kiedy naukowcy zbadali tętnice szyjne 35 osób zmagających się z łagodnymi do umiarkowanych zaburzeniami przyzębia, ale bez innych problemów zdrowotnych, przed wdrożeniem terapii odkryli u nich wysokie poziomy markerów zapalnych. Po roku kuracji stwierdzili zaś znaczące obniżenie ilości bakterii w jamie ustnej oraz redukcję grubości ścian naczyń krwionośnych powiązanych z miażdżycą tętnic.

8 ZBYT MAŁA ILOŚĆ CHROMU

Po wieloletnich badaniach tysięcy pacjentów brytyjski pionier w dziedzinie dietetyki, dr Stephen Davies odkrył, że z wiekiem poziom chromu w ich organizmach nieodmiennie uległ obniżeniu. Tymczasem odpowiednia ilość tego pierwiastka jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania receptorów insuliny. Co najmniej 13 kontrolowanych badań wykazało, że 10-krotne zwiększenie podaży chromu w stosunku do jego obecnego przeciętnego udziału w standardowej diecie może ograniczyć insulino-oporność  i unormować poziom glukozy we krwi.

Rozwiązanie: Należy zażywać suplement diety zawierający ten śladowy pierwiastek.

9 BRAK RUCHU

Niedostateczna aktywność fizyczna ma wpływ na pogorszenie zdolności organizmu do redukcji gospodarki węglowodanowej. Naukowcy z Bostonu odkryli, że nawet jednorazowa runda ćwiczeń przyspiesza pobór glukozy przez pracujące mięśnie szkieletowe. Właściwie każdy rodzaj treningu ruchowego może wspomóc przeciwdziałanie insulino-oporności poprzez wzmożenie transportu cukru.
Aktywność fizyczna ma więc również udział w profilaktyce cukrzycy typu 2, w przebiegu której trzustka przestaje wytwarzać insulinę niezbędną do utrzymania normalnego poziomu glukozy.

Rozwiązanie: Należy ćwiczyć przynajmniej 30 min dziennie. Najlepsze efekty przynosi zwykły energiczny marsz.

 

 

 

 

 

Zostaw swój komentarz:
  • 6
    Shares