Stwardnienie rozsiane

Wywiad z doktor Woyciechowską, wybitną specjalistką w leczeniu chorób immunologicznych, szczególnie stwardnienia rozsianego (SM).

Dr Joanna Woyciechowska dorastała w otoczeniu nauki i medycyny. W wieku 15 lat zdecydowała, że pójdzie na medycynę i zostanie neurologiem. Na studiach poznała dr Barbarę Patzer, która wprowadziła ją do kola naukowego, gdzie dr Woyciechowska uczyła się immunologii i badała surowice osób z SM.


W okresie specjalizacji cały czas miała kontakt z osobami chorymi na stwardnienie z jedynej wówczas w Polsce Krajowej Poradni SM-owej.
Po obronie doktoratu na temat immunologii osób z tą chorobą, miała możliwość wyjazdu do USA. Skorzystała z niej i mieszka tam od 1975 r.
Dr Woyciechowska rezydenturę z neurologii powtórzyła na Georgetown University w Waszyngtonie. Otrzymała stypendium w Naukowych lnstytutach Zdrowia, podczas którego kontynuowala badania mające na celu odkrycie przyczyn zachorowania na stwardnienie rozsiane. Wyniki pokazały, że wiele różnych zakażeń powoduje zaostrzenie choroby. Jednym z istotnych czynników jest też stres psychiczny. Podczas gdy piastowała stanowisko dyrektora wielodyscyplinarnego Programu SM w Duluth Minnesota, podawano pacjentom interferon beta. Wszyscy pokładali ogromne nadzieje w tej metodzie. Teoretycznie powinna być pomocna chorym, poprzez zwiększanie ich odporności, gdyż taka jest funkcja interferonu.
Jak się jednak okazało, w praktyce było zupełnie inaczej. Po roku obserwacji dr Woyciechowska dostrzegła, że interferon niszczy wątrobę, powoduje spastyczność mięśni, depresję psychiczną i w ogóle nie zatrzymuje postępu choroby. Nie zmniejsza też stopnia niepełnosprawności. Zrozumiała wówczas, że chorym potrzebna jest rehabilitacja wielowymiarowa – zadbanie o ciało, umysł i ducha.

Z wykładami promującymi to kompleksowe podejście i z wynikami swoich wieloletnich badań jeździła kilkukrotnie po całej Polsce. Do jej akcji włączyło się wiele osób mających własne doświadczenia z SM. Efektem tych wędrówek jest pięć książek.
Dr Woyciechowska wykłada w nich zasady CUDu, potrzebę pracy nad samym sobą, zdrowego trybu życia oraz pomocy innym. W październiku zawitala do Rzeszowa. Spędziłyśmy wspólnie wyjątkowe chwile, a ja miałam zaszczyt przeprowadzić ten wywiad.

Anna Drajewicz: Rozumiem, że nie ma leku na stwardnienie rozsiane i jeszcze długo nie będzie? Jak Pani Doktor pisze, preparaty, które proponują koncerny farmaceutyczne nie spowalniają postępu choroby, ani nie zmniejszają niepełnosprawności. Mają za to szereg bardzo groźnych skutków ubocznych.

Dr Joanna Woyciechowska: Tak, do najpoważniejszych należą białaczka szpikowa i zapalenie mięśnia sercowego. Zadaniem dostępnych leków jest zmniejszenie bądź wyeliminowanie tzw. rzutów, ale to unikanie nie daje szansy organizmowi do walki ze zdegenerowanymi włóknami i komórkami nerwowymi. Osłonka mielinowa musi zostać zniszczona i usunięta, żeby można było się dostać do zdegenerowanego włókna i usunąć je.
To są tzw. rzuty. Większość z nich nie kończy się pogorszeniem stanu neurologicznego. Świadczy to o dobrze działającym układzie odpornościowym. Natomiast postać postępująca oznacza, że nie funkcjonuje on sprawnie. Trzeba skoncentrować się wtedy na jego wzmocnieniu, poprzez rehabilitację, suplementację i zdrowe odżywianie. Należy zawsze pamiętać, że umysł bierze aktywny udział w procesie zdrowienia.

AD: To znaczy, że nasze myśli, pozytywne bądź negatywne, wpływają na kondycję ciała?

JW: Oczywiście! To słynny efekt placebo, który powoduje, że komórki ciała zdrowieją, jeśli chory wierzy w siłę metody leczniczej, którą stosuje.
U pacjentów z SM efekt placebo sięga 80% i więcej. Pamiętajmy, że ciało jest w stałym kontakcie z umysłem i ta komunikacja usprawnia współdziałanie obu.

AD: Jeśli tak, jaki to ma wpływ na codzienne funkcjonowanie każdego z nas?

JW: Każdego dnia myśl pozytywnie. Ale to za mało, musisz ,,mieć w sobie” dobre emocje, uczucia i z ich poziomu działać. Ktoś, kto będzie myślał pozytywnie, ale jednocześnie pozostanie pełen zawiści, zapiekłej złości, wrogości do ludzi, nienawiści, nie będzie potrafił wybaczyć i być wdzięcznym za każde, najdrobniejsze nawet dobro – nie uzdrowi swojego ciała. Unikaj sytuacji stresowych, żyj z szacunkiem i w tolerancji dla innych. Działaj z miłością. Znajdź czas na chwile z naturą i kontempluj jej piękno. Szukaj obecności Siły Wyższej, Pana Boga i proś Go o zdrowie. Znajdź czas na medytacje i modlitwę. Maksymalnie ograniczaj czas spędzany przy komputerze.

AD: Co jeszcze można zrobić w tej kwestii?

JW: Śpij wystarczająco długo. Utrzymuj wagę ciała w normie. Unikaj trucizn środowiskowych, nie pal papierosów i nie nadużywaj alkoholu. Buduj swoje wewnętrzne zdrowie poprzez spokój ducha, poczucie zadowolenia, bezpieczeństwa i celowości własnego życia. Służ innym pomocą. Pamiętaj, że każda komórka naszego organizmu ma swoją własną inteligencję. Nie zapominaj, że komórki współpracują ze sobą, same zdrowieją i potrzebują zdrowego pokarmu dla życia.

AD: Zdrowego, czyli jakiego?

JW: Przede wszystkim należy unikać w pożywieniu konserwantów, polepszaczy, barwników i wzmacniaczy smaku. Przyświecać powinno hasło: jesz po to, by żyć, a nie żyjesz, by jeść. Lepiej kilka małych porcji kilka razy dziennie, niż obfite posiłki, dwa, trzy razy dziennie. Żuj dokładnie i wolno, wręcz celebruj jedzenie. Wybieraj zielone i czerwone jarzyny, dużo owoców, orzechy, jagody wszelkiego rodzaju, grzyby, brązowy ryż, różne fasole. Uważaj, czerwone tłuste mięso zwiększa aktywność SM. Zaprzyjaźnij się z ziołami, szczególnie z cynamonem, kurkumą, szałwią, rozmarynem, imbirem i chili.
Niech Twoje śniadanie składa się z płatków owsianych, świeżych lub mrożonych jagód , żurawiny. banana, kiwi, pestek słonecznika, dyni i orzechów.
Na obiad czerwone i zielone warzywa, sałata, brokuły, brązowy ryż lub kasza – polecam jaglaną, gdyż najlepiej odkwasza.
Kolacja – kromka żytniego chleba, ser owczy lub kozi, warzywa.
Czy między posiłkami popijasz wodę niegazowaną z cytryną?
Dosypuj do potraw zmielone siemię lniane – ważne, by zrobić to tuż przed samym posiłkiem.

AD: A co z wywołującym ostatnio gorące dyskusje mlekiem krowim? Pić czy nie pić?

JW: Od dawna uważano, że konsumpcja mleka krowiego odgrywa rolę w powstawaniu SM. Ostatnie badania epidemiologiczne potwierdzają tę opinię. Uczeni z Niemiec i Kanady znaleźli ścisłą korelację między spożyciem mleka krowiego i SM. U zwierząt doświadczalnych powodowało ono uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego. Zwiększa również ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona a także cukrzycę.
Produkty mleczne, przez swoje powinowactwo z tkanką nerwową mają toksyczny wpływ na układ nerwowy. Ten temat omówiłam w mojej pierwszej książce – „Przewodniku dla osób chorych na SM”.
Badania na Uniwersytecie w Pittsburghu potwierdziły u osób chorych na stwardnienie rozsiane alergię pokarmową na mleko krowie i pszenicę. Dlatego należy unikać tych produktów, zastępując je mlekiem kozim, owczym, ryżowym, migdałowym, jeść brązowy ryż, różne kasze, fasole, grzyby, chleb ze wszystkich innych ziaren, tylko nie z pszenicy.

AD: Zaleca Pani Doktor również suplementację.

JW: Tak, witaminy, w tym głównie witaminę C i D3, minimum 5 tys. jednostek dziennie. Poza tym witaminy z grupy B, zalecam okresowe zastrzyki kompleksu B1, B6 i B12 – w Polsce to preparat o nazwie MILGAMMA. Im jesteśmy starsi, tym bardziej może nam brakować enzymów trawiennych. Dobrze jest pamiętać o uzupełnianiu enzymów trzustki rafacholiną.



AD: Zatrzymam się na chwilę przy witaminie D3. Dlaczego jest tak ważna dla chorych na SM?

JW: Przypomnę, że tę niezwykłą witaminę wytwarza sam organizm pod wpływem promieni słonecznych.. Niestety w naszej szerokości geograficznej ich deficyt jest powszechny.

AD: Pani doktor, w grudniu 2013 r. prezydent Rzeszowa zafundował grupie 500 mieszkańców badanie poziomu witaminy D w organizmie. Szczęśliwie udało mi się do tej grupy dostać. Proszę sobie wyobrazić, że jako jedyna miałam poziom w normie, pozostałe 499 osób – poniżej, a wiele wręcz dramatycznie niski. Wiem stąd, że gdy przyszłam odebrać wynik zbiegły się wszystkie pielęgniarki spytać, co takiego jem, że mam znakomity wynik. A ja się po prostu suplementuję, minimum 7 tys. jednostek dziennie.

JW: To potwierdza to, o czym teraz mówię. Brak witaminy D to nie tylko słabsze kości, ale ryzyko poważnych chorób cywilizacyjnych, czyli m.in. nowotworów, chorób układu krążenia, cukrzycy. Poza tym jest ona niezwykle ważna dla wielu procesów zachodzących w naszym organizmie.
Przy niedoborze, słabnie siła mięśni, mogą pojawiać się problemy z chodzeniem, a prawie zawsze występują bolesne skurcze. Badania osób chorych na SM wykazały następującą prawidłowość: im wyższy był poziom witaminy D we krwi, tym niższy stopień niepełnosprawności. l odwrotnie, im niższy poziom, tym większy stopień niepełnosprawności. I jeszcze jedno – czasem trzeba przyjmować antybiotyk. Warto pamiętać, że jego skuteczność zwiększa podanie dużej dawki witaminy D. Mówię tak dużo o tej witaminie, bo teraz wiemy na pewno, że nie tylko usprawnia obronność organizmu?, ale u osób z SM zmniejsza stopień niesprawności, jak też spowalnia postęp choroby. Nie mówiąc o tym, że zapobiega powstaniu SM.

AD: Jest Pani autorką i gorącą propagatorką Rehabilitacji Wielowymiarowej, tzw. CUDU. Możemy rozszyfrować ten skrót?

JD: Rehabilitacja Wielowymiarowa daje nam możliwość zadbania o całego człowieka. Dbasz nie tylko o Ciało, ale też o Umysł i Ducha czyli CUD.
Dbać trzeba o całość. Przeciwności w naszym życiu, w tym choroby, mają swój bardziej lub mniej oczywisty cel. Każda choroba, nie tylko SM, jest dla nas wyzwaniem. Wyzwaniem do zastanowienia się nad celem naszego życia na tej ziemi. Choroba, poprzez swoje specyficzne objawy uczy nas czegoś. Coś powinniśmy zmienić, poprawić w naszym codziennym życiu. Włączyć nie tylko potrzeby ciała, ale i potrzeby naszego wnętrza, emocjonalnego i myślowego. Zadbać o Całego Człowieka, czyli tworzyć CUD.
Najcelniej napisali o tym T. Dethlefsen i R. Dahlke w książce „Przez chorobę do samopoznania”. To samo czytamy w wielu innych książkach, pisanych również przez lekarzy specjalistów, np. E. Rossi ,,Leczenie umysłu i ciała” czy R. Jahnke „Wewnętrzny Uzdrowiciel”. Mamy wspaniałą książkę „Katharsis” pióra prof. A. Szczeklika, specjalisty medycyny wewnętrznej, z wiele mówiącym podtytułem „O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki”.
Autor podkreśla ogromną rolę natury w naszym zdrowiu i chorobie oraz uważa, że najlepszy lekarz to taki, który jej nie przeszkadza, kiedy walczy z chorobą i pozwala jej działać dla dobra chorego.

AD: Zgadzam się z tym. I przypominają się następujące słowa: Pan Bóg przebaczy ci zawsze, człowiek czasami, natura nigdy! Jeśli wbrew niej występujesz, cena, jaką płacisz jest ogromna.

JD: Zachęcam do zapoznania się z moimi książkami, gdzie omawiam CUD i podsuwam mnóstwo przykładów naturalnych terapii, które potrafią zdziałać cuda. Jest też tam wiele relacji chorych, dzielą się swoimi uwagami, tłumaczą, w jaki sposób sobie pomogli. To niezwykle inspirujące sprawozdania.

Doktor Joanna Woyciechowska wydała w Polsce pięć książek: ,,Przewodnik dla osób chorych na SM”, „Siła i Mądrość”, „SM -jak walczyć o zdrowie”, ,,Epigenetyka” i ostatnia, wydana w tym roku „Stąpać mocno”.

 

 

Anna Drajewicz - prowadzi w Rzeszowie Oddział Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Aktywnie działa na rzecz osób chorych na stwardnienie rozsiane. Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej i pasjonatka zdrowego życia i odżywiania.
Zostaw swój komentarz:
  • 20
    Shares