Zadbać o Twoje zdrowie może tylko natura… ale niestety, przemysł ma na ten temat całkiem inne zdanie

Materiał do przemyślenia

„Niech żywność będzie naszym lekarstwem, a lekarstwem naszą żywnością” – Hipokrates

Mimo powyższych słów Hipokratesa, ojca współczesnej medycyny, globalna wojna wytoczona przez firmy chemiczno-farmaceutyczne naturalnym produktom leczniczym opartym na składnikach żywnościowych jest obecnie bardziej zagorzała i bezkompromisowa niż kiedykolwiek we współczesnej historii naszej cywilizacji.

W obecnej dobie mamy ogromne i ogólnie dostępne zasoby wiedzy historyczno-tradycyjnej, potwierdzone nowoczesnymi badaniami i ekspertyzami naukowymi opracowanymi przez światowej klasy autorytety akademickie, które w pełni potwierdzają starą prawdę o produktach żywnościowo-leczniczych: że ich bezpieczeństwo, efektywność i brak skutków ubocznych są wręcz niezaprzeczalne. Mimo tego, firmy chemiczno-farmaceutyczne kompletnie ignorują te dane i z bezwzględną zawziętością eskalują globalną wojnę przeciwko żywnościowym środkom leczniczym, sprowadzając je do poziomu syntetycznych preparatów chemiczno-farmaceutycznych.
Według nielogicznej i naukowo bezpodstawnej interpretacji tych firm, tylko syntetyczny środek chemiczno-farmaceutyczny może być nazwany lekarstwem i tylko taki środek może wyleczyć kondycje i stany chorobowe.

Dlatego też, w przypadku naturalnych produktów żywnościowo-leczniczych, kiedy mówimy o możliwości poprawy stanu zdrowia lub wyleczenia choroby przez dany produkt, w Ameryce Północnej ów produkt może być potraktowany jako lek farmakologiczny. Oczywiście, według tej logiki, woda może stać się lekiem farmakologicznym, jeśli stosuje się ją w leczeniu np. odwodnienia.

To niedorzeczne rozumowanie pozwoliło na wprowadzenie zakazów i nadmiernej regulacji tzw. produktów NHP (Natural Health Product), które były i są stosowane bezpiecznie i skutecznie od lat, a w niektórych przypadkach od wieków.

Pod naciskiem grup lobbistycznych, „słono” finansowanych i opłacanych przez korporacje chemiczno-farmakologiczne, interpretacja ta jest powszechnie akceptowana i stosowana przez agencje rządowe na całym świecie.
Celem jest, aby nie dopuścić na rynek ogromnej konkurencji w postaci zdrowszych i efektywniejszych produktów leczniczych sformułowanych na bazie żywności.

Jednym z czołowych zadań tej strategii jest sztuczne wzbudzenie masowej histerii i paranoi, że naturalne środki żywnościowo-lecznicze są nieefektywne i stanowią wręcz ekstremalne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta. Bardzo ważnym faktem do odnotowania jest to, że wbrew pozorom kwestia ,,nieefektywności, niebezpieczeństwa czy zagrożenia dla zdrowia lub życia” tych produktów została podniesiona i jest podtrzymywana nie przez konsumentów, ale przez firmy chemiczno-farmaceutyczne.

Jednocześnie warto zauważyć, że przy pomocy ciężko opłacanego przez firmy chemiczno-farmaceutyczne lobbingu, w ramach globalnych umów handlowych, przepisy na całym świecie są coraz częściej i bardziej zaostrzane pod hasłem ,,harmonizacji w celu ułatwienia handlu”.
Wynikiem tego działania jest, że całkowicie bezpieczne i bardzo skuteczne naturalne produkty żywnościowo-lecznicze są syntetyzowane, opatentowywane, a ich składniki i dawki są systematycznie zmniejszane i ograniczane do stopnia bezużyteczności, a niektóre z nich są całkowicie zakazywane (zobacz: Codex Alimentarius i dyrektywy bezpieczeństwa żywności w UE).

W międzyczasie, z pełnym błogosławieństwem i pod auspicjami globalnych instytucji rządowych zajmujących się ,,ochroną żywności i zdrowia”, nasza żywność jest coraz bardziej modyfikowana genetycznie, zatruwana przez herbicydy, pestycydy itp. W konsekwencji powszechnie dostępna żywność staje się niebezpieczna dla naszego zdrowia, a skala nowych i nieznanych dotąd chorób rośnie z piorunującą szybkością.

Co kryje się za tym wszystkim

Firmy chemiczno-farmaceutyczne rutynowo uzyskują ,,przepustkę” na wprowadzenie swoich syntetycznych produktów na rynki bez głębszej analizy ich skutków ubocznych i szkodliwości dla zdrowia pacjenta. Krytyczne informacje dotyczące produktów chemiczno-farmaceutycznych są rutynowo ukrywane, mimo to otrzymują one pozwolenia i licencje na sprzedaż rynkową. Praktyki te są solidnie udokumentowane, a cały aspekt, poczynając od tzw. ,,bezpieczeństwa żywności i leków”, roi się od korupcji i oszustw.

Czy ktoś zastanowił się i zadał sobie pytanie: dlaczego, choć w ciągu dziesięcioleci zebrano i dalej (corocznie) zbiera się miliardy dolarów na znalezienie metod i lekarstw zwalczających raka i choroby sercowo-naczyniowe obiecując, że cudowny lek jest już tuż, tuż… ale takich leków czy metod ciągle nie znaleziono, a schorzenia te nadal rosną w tempie nigdy przedtem nie notowanym. A może to nie tędy droga… bo być może odpowiedź istnieje od wieków, w naturze…?



Co kryje się za tym wszystkim? Pieniądze, oczywiście

Jeden z przykładów tego, ,,o co tu chodzi”, został ostatnio opublikowany w New York Times, który ujawnił aferę czołowego naukowca z Uniwersytetu Florydy, dr Kevina Folta.
W artykule tym pokazano, ile kosztują i jak manipulowane są ekspertyzy akademicko-naukowe sponsorowane i opłacane przez ogromne pieniądze firm chemiczno-farmakologicznych.

Portal Natural News określił to dosłownie: „New York Times ujawnia naukowców akademickich prostytuujących się z Monsanto i przemysłem biotechnologicznym (chemiczno-farmaceutycznym).” To tylko jeden z tysiąca udokumentowanych przykładów, który ujrzał światło dzienne, gdyż koligacje i manipulacje tych firm są bardzo ściśle strzeżone.

Co robi się z tymi, którzy próbują wskazać właściwą drogę do zdrowia?

Jeden z przykładów, jak kłamliwe oszczerstwa i ataki skierowane pod adresem znanego amerykańskiego naukowca, dr Andrew Wakefield, za jego prace naukowe nad ścisłym związkiem między autyzmem, problemami układu pokarmowego i szczepionkami MMP, doprowadziły do zniszczenia jego kariery i dorobku naukowego. Po czasie doszło jednak do zdemaskowania amerykańskiej agencji rządowej CDC (Centers for Disease Control), która od dawna ukrywała istniejące dane potwierdzające te fakty.
Po masowych protestach ludzi, którzy cierpią i muszą żyć ze skutkami chorób spowodowanych szczepionkami MMR, dr Andrew Wakefield został zrehabilitowany i przeproszony.

Nota bene, CDC to federalna agencja rządowa USA o globalnym zasięgu, która według założeń powinna prowadzić i wspierać działalność w zakresie promocji zdrowia, a jej celem powinna być poprawa i ochrona ogólnego stanu zdrowia publicznego.

Zachodzi pytanie – czyje zdrowie tego typu rządowe agencje chronią?
Walka jest niezwykle brutalna, ostatnio w USA odnotowano falę morderstw, ,,samobójstw”, zaginięć i zatruć lekarzy i naukowców, którzy uświadamiają ludzi na temat rzeczywistych lekarstw, między innymi na choroby sercowo-naczyniowe, cukrzycę, raka czy autyzm.

Czy powyższe przypadki to naturalny bieg wydarzeń, czy coś innego?
Główne środki przekazu informacji (media), które – wydawałoby się – powinny być „wolne” i „niezależne”, aby uczciwie i solidnie informować społeczeństwo i swoich odbiorców na powyższe tematy, nie robią tego, gdyż siedzą w kieszeniach swoich głównych reklamodawców (czyli firm chemiczno-farmakologicznych) i muszą oddawać im cześć. Nie jest to tylko zależność finansowa, ale oszukiwanie ludzi przez niedoinformowanie, pisanie półprawd lub niepisanie prawdy.

W pogoni za pieniędzmi zapomniano o podstawowej prawdzie – że organizm ludzki został stworzony do absorpcji i metabolizmu dobrej jakości, naturalnej żywności, a nie syntetycznych związków chemicznych.
Z ostatnich danych amerykańskiej agencji rządowej, Poison Control Centers, wynika, że nie odnotowano żadnych (0) zgonów z powodu zażywania produktów żywnościowe-leczniczych.

Natomiast dr Barbara Starfield z amerykańskiego Uniwersytetu Johns Hopkins jest autorką szeroko opublikowanych badań naukowych, z których wynika, że po chorobach sercowo-krążeniowych i raku trzecią przyczyną śmierci są środki farmaceutyczne.

Przyczyną największej liczby ofiar śmiertelnych są środki chemiczno-farmaceutyczne takie jak: środki na schorzenia sercowo-krążeniowe, opioidy, kombinacje acetaminophenu, środki przeciwbólowe, uspokajające, nasenne, przeciwdepresyjne, przeciwpsychotyczne itd. – lista jest bardzo długa…

 

 

 

Autorką tekstu jest: Krystyna Chocyk-Wasiatycz – Ntftrftion & Wellness Consultant Vancouver, Canada

 

 

 

Zostaw swój komentarz:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *