Znaczenie jodu dla zachowania dobrego stanu zdrowia – cz. 2

Rosnąca liczba danych dowodzi, że jod przyjmowany w dawce znacząco większej od zalecanej jako dopuszczalna powoduje cofnięcie się zmian w postaci torbieli w tkance włóknistej piersi oraz zapobiega rakowi piersi.

Jod posiada ważną, ale źle rozumianą historię. Ten stosunkowo rzadki pierwiastek odegrał zasadniczą rolę w formowaniu ziemskiej atmosfery oraz w ewolucji życia. Przez ponad 2 mld lat nie było w atmosferze tlenu, dopóki nowy rodzaj bakterii, cyjanobakteria (niebieskozielona alga, sinica), nie rozpoczął wytwarzania tlenu jako produktu ubocznego procesu fotosyntezy. Sinice wykształciły również powinowactwo z jodem – najprawdopodobniej spowodowane to było ochroną przed wolnymi rodnikami (wykorzystują jod jako przeciwutleniacz). Badając kelp, naukowcy wykazali, że jod spełnia to zadanie i że kelp absorbuje zwiększone ilości jodu, kiedy znajduje się w stresie oksydacyjnym. Inni naukowcy wykazali, że jod zwiększa status przeciwutleniacza ludzkiego serum krwi podobnie do witaminy C.

Jod indukuje również apoptozę, czyli zaprogramowane obumieranie komórek. Proces ten odgrywa pierwszorzędną rolę w procesie wzrostu i rozwoju (palce płodu powstają w rezultacie apoptozy tkanki pomiędzy nimi) oraz niszczeniu komórek stanowiących zagrożenie dla integralności organizmu, takich jak komórki raka i komórki zarażone wirusami. Komórki raka płuc u człowieka z podłączonym genem zwiększającym pobór i wykorzystanie jodu podlegają apoptozie i kurczą się po dostarczeniu jodu zarówno wtedy, gdy są hodowane in vitro poza organizmem, jak też gdy zostają wszczepione myszy. Przeciwrakowe własności jodu mogą okazać się jego największą korzyścią, oczywiście poza wykorzystywaniem go przez tarczycę.

Jod pełni jeszcze inne funkcje niezwiązane z tarczycą, które wymagają dokładnego zbadania. Może on usuwać z organizmu toksyczne chemikalia – fluorki, bromki, ołów, aluminium, rtęć, i biologiczne toksyny, powstrzymuje wytwarzanie przeciwciał przeciw własnym antygenom, wzmacnia adaptacyjny układ immunologiczny i chroni przed nieprawidłowym rozrostem bakterii w żołądku.

Poza tarczycą i sutkami również inne tkanki są wyposażone w pompę jodową (symporter sodu/jodu). Śluzówka żołądka, ślinianki i gruczoły sutkowe potrafią koncentrować jod niemal do takiego samego stężenia jak tarczyca (40-krotnie większego od stężenia we krwi). Inne tkanki wyposażone w taką pompę to jajniki, grasica (siedziba adaptacyjnego układu immunologicznego), skóra, splot naczyniówkowy w mózgu (produkujący płyn mózgowo-rdzeniowy) oraz stawy, arterie i kości.

Dzisiejszy establishment medyczny odnosi się do jodu nieufnie (jako że jest to najnaturalniej występujący, niemożliwy do opatentowania niefarmaceutyczny środek). Specjaliści od tarczycy powołują się na efekt Wolffa-Chaikoffa i ostrzegają, że poziom TSH (hormonu stymulującego tarczycę) we krwi może wzrosnąć wraz z pobraniem 1 mg lub więcej jodu.
Efekt Wolffa-Chaikoffa, czasowe zahamowanie syntezy hormonu tarczycy, do którego rzekomo dochodzi przy zwiększeniu spożycia jodu, jest klinicznie bez znaczenia. Natomiast podniesiony poziom TSH, kiedy do niego dojdzie, jest „podkliniczny”, co oznacza, że jego powstaniu nie towarzyszą żadne symptomy niedoczynności tarczycy. U niektórych przyjmujących miligramowe dawki jodu dziennie – zazwyczaj ponad 50 mg dziennie – powstaje opuchlizna tarczycy, której nie towarzyszą żadne objawy. Przeważająca większość ludzi (98-99%) może przyjmować jod w dawkach od 10 do 200 mg bez klinicznie niekorzystnego wpływu na tarczycę.
Częstość występowania chorób tarczycy w liczącej 127 mln mieszkańców Japonii, którzy spożywają duże ilości jodu, niewiele różni się od częstości występowania tych schorzeń W Stanach Zjednoczonych.

Skutki niedoboru jodu

Wszyscy zgadzają się, że brak jodu w diecie jest przyczyną szeregu dolegliwości o narastającym stopniu ostrości, takich jak: wole i niedoczynność tarczycy, upośledzenie umysłowe i matołectwo (ostre upośledzenie umysłu z towarzyszeniem fizycznych deformacji). Kierownictwa resortów zdrowia w Stanach Zjednoczonych i Europie uzgodniły „zalecaną dzienną dawkę” jodu (reference daily intake – RDI), poprzednio nazywaną „zalecanym dodatkiem do diety” (recommended dietary allowance – RDA), która została ustalona w celu zapobieżenia dolegliwościom gnębiącym 30% światowej populacji wg szacunku Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization – WHO). Zalecana dzienna dawka dla jodu, wprowadzona po raz pierwszy w roku 1980, wynosi 100-150 ug/dzień.
Wśród organizacji zalecających taką RDI znajdują się Amerykańskie Towarzystwo Medyczne (American Medical Association), Narodowa Rada ds. Badań przy Narodowych Instytutach Zdrowia USA (National lnstitutes of Health’s National Research Council), Instytut Medycyny (Institute of Medicine), Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (Food and Agricultural Organization of the United Nations), Komitet Ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO Expert Committee) i Międzynarodowy Program Bezpieczeństwa Chemicznego Unii Europejskiej (European Union international Programme on Chemical Safety). Wyżej wymienione instytucje uważają, że RDI dla jodu w wysokości 100-150 ug/dzień jest wystarczające do zaspokojenia potrzeb niemal wszystkich (97-98%) zdrowych jednostek.

Ten konsensus w sprawie dziennej dawki jodu jest wyraźnie niezgodny z danymi wskazującymi na jego wyższe zapotrzebowanie. Te dane to wyniki badań na zwierzętach, badań in vitro na szczepach ludzkich komórek rakowych, klinicznych prób jodu w przypadku torbieli w tkance włóknistej gruczołu piersiowego oraz dane epidemiologiczne. Spożywanie jodu w ilości 150 pg/dziennie zapobiega wolom i innym znanym dolegliwościom wynikającym z niedoboru jodu, ale nie zapobiega rakowi piersi. Zapobieganie rakowi piersi wymaga znacznie wyższych dawek tego pierwiastka. Istnieje logiczna hipoteza mówiąca, że – podobnie jak wole i matołectwo – torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego i rak piersi, a także mięśniaki macicy, to choroby wynikające z niedoboru jodu.

To, co na temat nowych prawd napisał profesor języka angielskiego Albert Guerard (1914 – 2000), jak ulał pasuje do jodu: Kiedy szuka się nowych ścieżek prawdy, należy spodziewać się, że zostaną one zablokowane przez opinie ekspertów. Aktualnie uważa się, że jedynym organem wymagającym jodu jest tarczyca, a jego dzienne spożycie w ilościach znacznie większych od tych, jakich potrzebuje tarczyca, jest potencjalnie szkodliwe. Nowa prawda mówi, że reszta organizmu również wymaga jodu i to w ilościach mierzonych w miligramach, a nie mikrogramach. Jeśli powie się to specjaliście od tarczycy, jego reakcja będzie przypominać powyższe ostrzeżenie w sprawie nowych prawd.

Cztery najpospolitsze formy nieorganicznego (nieradioaktywnego) jodu to jodek (I) oraz jod molekularny (12): tabletki jodku potasu (Ki) w dawkach w zakresie 0,23-130 mg; przesycony jodek potasu (SSKI), 19-50 mg jodku na krople; roztwór Lugola, 6,3 mg molekularnego jodu/jodku na kroplę oraz lodoral, którego każda tabletka zawiera 12,5 mg jodu/jodku. Zarówno roztwór Lugola, jaki lodoral są w jednej trzeciej jodem molekularnym (5%), a w dwóch trzecich jodkiem potasu (10%). Badania wykonane do chwili obecnej dowodzą, że jednym z najlepszych jodowych suplementów jest ten, który zawiera preferowany przez tkankę piersi jod molekularny (l2).

Po odkryciu w 1811 roku jod był wykorzystywany do leczenia wielu chorób aż do połowy pierwszej dekady XX wieku, kiedy to endokrynolodzy specjalizujący się w tarczycy ostrzegli, że jego „nadmiar” wpływa niekorzystnie na jej funkcjonowanie. Jod jest skuteczny w leczeniu różnych schorzeń skóry, chronicznej choroby płuc, grzybic, trzeciorzędowej kiły, a nawet stwardnienia tętnic, w ilościach mierzonych w gramach.

Laureat Nagrody Nobla, dr Albert Szent-Gyórgyi (1893-1986), lekarz, który wyizolował witaminę C, napisał; „Kiedy byłem studentem medycyny, jod w formie KI był uniwersalnym lekarstwem. Nikt nie wiedział, na czym polega jego działanie, ale działał i to dobrze. My studenci określaliśmy tę sytuację następującą rymowanką (w języku angielskim): ”Jeśli nie wiesz, gdzie, co i jak, przepisz K i L”.Standardowo podawano jednogramową dawkę jodku potasu zawierającą 770 mg jodu.

W odniesieniu do KL i innych soli jodu, np. jodku sodu, jedenaste wydanie Encyclopaedia Britannica, opublikowane w roku 1911, podaje: „Ich działanie farmakologiczne jest równie niejasne, jak olśniewające są skutki ich działania w niektórych schorzeniach. Nasza nieznajomość mechanizmu ich działania jest maskowana terminem <<odczopywanie>>, który implikuje, że posiadają moc usuwania nieczystości z kiwi i tkanek.
Najprawdopodobniej tak jest w przypadku kiły. W jej trzecim stadium, wcześniej również, choroba ta poddaje się najszybciej i najpewniej działaniu jodków do tego stopnia, że podanie tych soli jest obecnie najlepszym środkiem określającym, czy na przykład czaszkowy guz jest pochodzenia kiłowego, czy też nie”.



Te środki dziewiętnastowiecznej i wczesno-dwudziestowiecznej medycyny są nadal stosowane w XXI wieku w gramowych ilościach przez dermatologów. Leczą oni dermatozy, takie jak guzkowe zapalenie naczyń i piodermia zgorzelinowa, wykorzystując przesycony jodek potasu (SSKI), począwszy od dziennej dawki jodu w wysokości 900 mg, po czym zwiększają ją stopniowo co tydzień aż do 6 g dziennie. Grzybicze wykwity, takie jak sporotrychoza (grzybica sporotrychowa), są traktowane początkowo gramowymi ilościami i to z dużym powodzeniem. Zmiany te potrafią zniknąć w ciągu dwóch tygodni od rozpoczęcia terapii.

Lekarze przez wiele lat stosowali jodek potasu w początkowych dawkach od 1,5 g do 3 g aż do ponad 10 g dziennie w leczeniu astmy oskrzelowej oraz w przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc i to z dobrymi rezultatami oraz zadziwiająco małą liczbą efektów ubocznych.

W literaturze medycznej znajduje się opis przypadku 54-letniego mężczyzny, który sądząc, że ma do czynienia z mrożoną herbatą, wypił ,,domowej roboty” wodny roztwór przesyconego jodku potasu (SSKI), który jego ciotka trzymała w lodówce jako środek na swój reumatyzm. W krótkim okresie wypił 600 ml tego roztworu, który zawierał 15 g jodu, czyli 100 000 razy więcej niż zalecana dzienna dawka (RDI). Spuchła mu twarz, szyja i usta, miał przejściowo arytmię serca, ale ostatecznie bez żadnych sensacji powrócił do normalnego stanu zdrowia.

Jodowe Przedsięwzięcie

Doktor Guy Abraham, były profesor położnictwa i ginekologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA), po przeczytaniu w roku 1997 pracy Ghenta na temat stosowania jodu w leczeniu torbieli w tkance włóknistej piersi powołał do życia coś, co nazwał Jodowym Przedsięwzięciem. Mając własną firmę Optimox Corporation, produkującą lodoral (roztwór Lugola w postaci tabletek), zatrudnił dwóch praktykujących lekarzy domowych – w roku 2000 dr Jorge’a Flechasa z Północnej Karoliny i w roku 2003 dra Davida Brownsteina z Michigan – do przeprowadzenia klinicznych badan lodoralu.

Według hipotezy, którą należało zweryfikować, pełne zapotrzebowania całego organizmu na jod wynosi 12,5 mg dziennie, czyli mniej więcej tyle, ile spożywają Japończycy. Konwencjonalny pogląd mówi, że w organizmie znajduje się 25-50 mg jodu, z którego 70-80% rezyduje w tarczycy. Doktor Abraham wywnioskował, że nasycenie organizmu ma miejsce wtedy, gdy wydała on 90% spożywanego jodu. Opracował test nasycenia jodem, w ramach którego osoba spożywa 50 mg jodu, po czym przez 24 godziny sprawdza się ilość jodu wydalanego w moczu. Okazało się, że przeważająca większość ludzi zachowuje znaczną część z 50 mg dawki. Badania te wskazują, że po podaniu wystarczającej ilości organizm zatrzyma znacznie więcej jodu, niż pierwotnie sądzono – 1500 mg, przy czym jedynie 3% tej ilości znajdzie się w tarczycy.

Ponad 4000 pacjentów objętych tym badaniem spożywa dziennie od 12,5 do 50 mg jodu, a diabetycy – do 100 mg dziennie. Badacze zauważyli, że jod rzeczywiście usuwa torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego, pacjenci cierpiący na cukrzycę potrzebują mniej insuliny, osoby z niedoczynnością tarczycy wymagają mniej intensywnego leczenia, ponadto zanikają objawy włókniakomięśniaka i migrenowe bóle głowy. Parafrazując dr Szent-Gyórgy’ego, ci badacze nie bardzo wiedzą, jak działa jod, ale jego działanie jest dobroczynne.

Funkcje tarczycy pozostały bez zmian u 99% badanych. Niepożądane skutki jodu – alergie, opuchnięcie ślinianek i tarczycy oraz jodzica (zatrucie jodem) – wystąpiły u zaledwie 1% badanych. Jod usuwa z organizmu toksyczne chlorowce: fluori brom. Jodzica, nieprzyjemny metaliczny posmak, cieknący nos i podobne do trądziku zmiany na skórze, jest powodowana przez brom, który jod ekstrahuje z tkanek. Symptomy znikają przy zmniejszonej dawce jodu.
Jak podkreślają badacze, spożywanie jodu w dawkach miligramowych powinno być oczywiście połączone z pełnym programem żywieniowym, który obejmuje odpowiednie ilości selenu, magnezu oraz kwasy tłuszczowe omega-3. Przy takim postępowaniu spożycie jodu, stukrotnie większe od zalecanej dziennej dawki (RDI), jest „najprostszym, najbezpieczniejszym, najefektywniejszym i najtańszym sposobem pomocy w rozwiązaniu kryzysu opieki medycznej obezwładniającego nasze państwo”, jak to określił kierownik Jodowego Przedsięwzięcia, dr Abraham.

Ludzie, którzy przyjmują jod w takich ilościach, donoszą, że mają znacznie lepsze samopoczucie, jaśniejszy umysł i są pełni energii. Czują, że jest im ciepło w zimnym otoczeniu, potrzebują mniej snu, poprawia się im cera i mają bardziej regularne ruchy jelit. Te korzyści należałoby zbadać dokładniej, tak jak robią to ci, którzy zajmują się torbielami w tkance włóknistej piersi i rakiem.
Póki co powinniśmy naśladować Japończyków, zwiększając znacząco spożycie jodu.

 

 

Dr. med. Donald W. Miller - chirurg serca i profesor chirurgii na Uniwersytecie Stanu Waszyngton w Seattle (USA). Członek Doctors for Disaster Preparedness (Przygotowanie Lekarzy do Katastrofy), grona związanego z Instytutem Nauki i Medycyny Stanu Oregon. Pisze artykuły dla strony LewRockwell.com.

 

 

Zostaw swój komentarz:
  • 4
    Shares